szesnaście

Wystartowałem o 15:40 sądząc, że nie jest już tak duszno. Myliłem się. Przekonałem się o tym dość szybko, już po trzech-czterech kilometrach czułem, że opadam z sił. Wlokłem się, ale nie skróciłem dystansu. Gdy wróciłem pod dom GPS w telefonie wskazywał 9030 m. Było to dość dziwne, bo w niedziele wykonałem dokładnie taką samą pętle i wtedy wyszło 9450 metrów. Sądzę, że właśnie ten dystans jest poprawny, ale muszę to jeszcze sprawdzić. Na razie przyjmuję, że wczorajsze 9030 albo 9450 metrów zajęło mi aż 58 minut. Następny bieg dziś lub jutro.

piętnaście

W piątek jednak nie biegałem, za to w sobotę 20-go kwietnia całkiem nieźle się rozpędziłem. Nie tylko „wykręciłem” jedno około dwukilometrowe kółko więcej niż zazwyczaj, ale też dociągnąłem do 10,5 km  w przyzwoitym czasie 60 min. 15 sekund. Dodam, że wcale nie miałem zamiaru tak się gonić. Po prostu trafiłem na wyśmienitą pogodę, nastrój i moment. Następnego dnia w niedzielę również zrobiłem kółko więcej, ale już nie podciągałem dystansu, choć miałem siły. Chciałem sprawdzić ile to będzie dokładnie od domu do domu. Wyszło, że 9450 metrów. Potrzebowałem by je przebiec równe 56 minut. Następny start dzisiaj po 15:00. Mam nadzieję, że nie będzie dużego upału.

czternaście

W niedzielę biegałem jeszcze w zimowej aurze. Trzy dni później było już lato, bo wiosna zmieściła się chyba od poniedziałku do wtorku. Tak było ciepło, gdy wczoraj pobiegłem do lasu. Niestety zauważyłem to zbyt późno i ubrany w jesienną bluzę z długim rękawem i grube spodnie z dresu, przegrzałem się dość szybko. Gdy więc po 49 minutach kończyłem ósmy kilometr nie miałem już sił na nic więcej. Postaram się nie powtórzyć tego błędu w piątek.

trzynaście

Zakładając, że przeciętnie biegam trzy razy w tygodniu po około 8 km, jestem do tyłu mniej więcej dystans maratonu. Tyle nie przebiegłem z powodu zapalenia krtani, które zafundowałem sobie po ostatnim marcowym wyjściu. Dopiero wczoraj poczułem, że kaszel się kończy i mogę pozwolić sobie na powrót. Miałem obawy, czy się nie doprawię, ale dzisiaj wszystko jest w porządku. Przebiegłem 8600 metrów w 51 minut, czyli osiągnąłem dość dobry wynik. Najważniejsze, że po bieganiu czułem się bardzo dobrze i z optymizmem myślę o kolejnych startach.