pięćdziesiąt siedem

Mam zaległości, więc wpis ten ograniczy się  głównie do wyników:

1. 13 grudnia 2013 – 10100 metrów w 53’32”,
2. 14 grudnia 2013 – 10100 metrów w 53’5o”,
3. 16 grudnia 2013 – 10100 metrów w 55’03”,
4. 18 grudnia 2013 – 10000 metrów w 53’52”.

Jak widać, biegam dość regularnie. W podobnie przeciętnym czasie. Dla mnie idealnym. W końcu najważniejsze jest to, żeby bieganie sprawiało pezyjemność – było oderwaniem od codziennych spraw, odpoczynkiem.

pięćdziesiąt sześć

Zacznę od tego, że Saucony Kinvara TR*  sprawdzają się świetnie. Dodatkowo wersja TR okazała się bardzo przydatna w niedzielę, gdy wszędzie leżała cienka warstwa śniegu. Dzięki terenowej podeszwie nie miałem problemów z przyczepnością. To pierwszy raz w takich warunkach, ale pewnie niedługo będę miał okazje wykorzystywać tę ich właściwość wielokrotnie. W końcu zima, choć znów nie widać tego za oknem. Dodam jeszcze, że tego dnia biegło mi się wyśmienicie. Słońce, śnieg, lekki mróz i… niespodziewanie wyłaniająca się na leśnej ścieżce uśmiechnięta, młoda dziewczyna jadąca na koniu. Naprawdę, po prostu pięknie.
Poniżej kolejne wyniki od ostatniego wpisu:

1. 03.12.2013 – 10100 m w 53’15”
2. 05.12.2013 – 10100 m w 55’41”
3. 08.12.2013 – 10100 m w 54’36”
4. 10.12.2013 – 10100 m w 53’59”

Kolejny start planuję na jutro, czwartek 12.12.

*Saucony Men’s Progrid Kinvara TR Trail Running Shoe:
saucony_kinvara_tr

pięćdziesiąt pięć

W piątek 29-tego listopada biegło mi się wyśmienicie. Ubrałem się w sam raz, dobrze się czułem, miałem dużo czasu. Dociągnąłem do 11 km, ale spokojnie mógłbym biec dalej. Tempo wyszło umiarkowane – dystans ten zrobiłem w trochę ponad 61 minut. Listopad zamknąłem 112 kilometrami.
Dzień przerwy i ponownie wystartowałem w niedzielę rano. Tym razem 10 km, czas niecałe 55 minut. Przy okazji sprawdziłem, jaki procent mojej stałej trasy to asfalt lub beton. Wyszło, że prawie 40, bo blisko 4 km pokonuję na takim właśnie podłożu.
Kolejny bieg najprawdopodobniej we wtorek.