sześćdziesiąt trzy

Niestety się przeziębiłem. Po środowym biegu (22.01) nie było problemów, choć było dość chłodno. Czułem się wyśmienicie. W trakcie i po. 10100 metrów zrobiłem w 54 minuty. Jednak w piątek poszło już gorzej. Od początku brakowało mi siły. Na 10100 metrów potrzebowałem 55 min. i 16 sekund. Najgorsze, że zaraz po czułem, że przeholowałem. Zawsze wyczuwam ten moment. Obyło się bez bólu gardła, ale kaszel jest. Mam nadzieję, że najpóźniej w środę znów wystartuję.

sześćdziesiąt dwa

Po ostatnim bardzo wolnym biegu, zastanawiałem się, jak będzie następnym razem. Okazja do sprawdzenia tego przytrafiła się w niedzielę. Do końca nie wiedziałem, czy będę tego dnia biegał, ale pogoda była taka ładna… Ruszyłem więc i szybko okazało się, że jest wręcz wyśmienicie. Od pierwszych kilometrów czułem, że nie mógłbym teraz robić nic innego, jak tylko przebierać w miarę równo nogami. 10 km zajęło mi 52’48”. W naturalnym rytmie, ani razu specjalnie nie przyspieszałem. Kolejny start być może we wtorek.

 

sześćdziesiąt jeden

W poniedziałek 13-tego poszło mi tak sobie. Niespecjalnie pamiętam z jakiego powodu, ale zanotowałem, że jakoś nie cieszył mnie ten bieg. Było przeciętnie, nic wartego zapamiętania. Używając kulinarnej analogii, kolejny schabowy z kartoflami i mizerią. Dobre, ale bez szaleństw. Trochę inaczej  było w środę 15-tego.  Ledwo wystartowałem, a zadzwonił telefon na który od dawna czekałem. Zatrzymałem się i idąc powoli ozmawiałem ponad 20 minut. Zastanawiałem się nawet, czy nie zawrócić. Pobiegłem jednak i zmieniłem częściowo kierunek oraz trasę. Nie jakoś znacząco, ale była to miła odmiana. Wczoraj natomiast, w czwartek 16-tego, teoretycznie poszło wręcz fatalnie. Biegłem bardzo wolno – średnie tempo to 5 min. 38 sek. na kilometr. Mimo tego jednak, gdzieś w połowie dystansu, wyluzowałem się i złapałem właściwy rytm. Bardzo fajnie się później czułem.

1. 13 stycznia 2014 – 10100 m w 54’17”,
2. 15 stycznia 2014 – 10100 m w 55’25”,
3. 16 stycznia 2014 – 10100 m w 57′,18”.

 

sześćdziesiąt

Pierwszy raz w 2014 ruszyłem 02 stycznia. Jedenaście kilometrów w godzinę i dziesięć sekund. Wyłuzyłem dystans ponieważ miałem zablokowany podjazd pod dom i zamiast się przeciskać między samochodami, postanowiłem pobiec kawałek dalej. Następny bieg w sobotę 04 stycznia to 10 km w 54’06”. Dzień przerwy i w poniedziałek ten sam dystans w czasie dłuższym o prawie minutę. Żaden z tych trzech startów nie wyróżniał się niczym specjalnym. Dopiero wczoraj, 09 stycznia, wreszcie biegło mi się bardzo dobrze. Lekko, swobodnie, w niezłym tempie. W oderwaniu od bieżących spraw, relaksująco. Sprzyjała temu wyśmienita pogoda, czyli lekki chłodek. Na 10100 metrów potrzebowałem 52 min. i 43 sek. Daje to średnią 5’13” na kilometr. Kolejny bieg prawdopodobnie w niedzielę.

pięćdziesiąt dziewięć

Trzeci pełny rok biegania za mną. Zaczął się niespecjalnie, ale później było coraz lepiej. Dystans unormował się na poziomie 10 km na wyjście, a średnia na kilometr oscylowała około 5 min. i 25 sekund. Uważam, że to maksimum moich możliwości przy tej wadze. Jeżeli w tym roku nie będzie wyraźnie gorzej, uznam to za sukces. Nadal (i mam nadzieję, że nigdy się to nie zmieni), najważniejsza jest dla mnie regularność, a nie pobijanie rekordów.  Poniżej trochę statystyk:

  1. Styczeń – 37 km – 5 biegów,
  2. Luty – 107 km – 13 biegów,
  3. Marzec – 116 km – 14 biegów,
  4. Kwiecień – 84 km – 9 biegów,
  5. Maj – 96 km – 10 biegów,
  6. Czerwiec – 101 km – 11 biegów,
  7. Lipiec – 116 km – 12 biegów,
  8. Sierpień – 108 km – 13 biegów,
  9. Wrzesień – 137 km – 14 biegów,
  10. Październik – 135 km – 13 biegów,
  11. Listopad – 112 km – 11 biegów,
  12. Grudzień – 153 km – 16 biegów.

Łącznie:
139 biegów
1306 kilometrów
125 godzin

pięćdziesiąt osiem

Sporo zaległości do nadrobienia. Nie tylko podsumowanie całego roku, ale też ostatnie biegi grudnia wymagają jakiegoś komentarza. Zacznę więc od nich,  a podsumowanie zamieszcze w osobnym wpisie:

1. 20 grudnia 2013 – 10100 metrów – 53’53” (pierwszy km w 4’22”),
2. 22 grudnia 2013 – 10100 metrów – 55’3”,
3. 24 grudnia 2013 – 12100 metrów – 66’28” (wydłużony dystans, ostry podbieg na końcu),
4. 27 grudnia 2013 – 10000 metrów – 55’13”,
5. 29 grudnia 2013 – 10100 metrów – 55’22”,
6. 31 grudnia 2013 – 10100 metrów – 55’00”.

Grudzień zamknąłem rekordowym wynikiem 16 biegów i dystansem 153 km.