sto dziewiętnaście

Minęło sporo czasu od ostatniego wpisu. Tutaj, bo na twitterze produkuję się dość regularnie. Dzisiaj wracam na blog niby bez konkretnego powodu, chociaż najszybszy kilometr w mojej karierze jest jednak jakimś pretekstem. Tak właśnie wyszło. Dlatego,  że było zimno, a ja ubrałem się nieodpowiednio. Marzłem, więc sam z siebie ruszyłem żwawo. Cały dystans 13,15 km zajął mi 01:03:31 – tempo 04’50”/km. Ten pierwszy 04’17”/km (04:16.46), co jest moim rekordem. Pozostałe międzyczasy poniżej. Tylko na szóstym okrążeniu tysiąc metrów zajęło mi trochę ponad pięć minut. Dodam, że w trakcie ani razu nie spojrzałem na zegarek.

88888888888bieg