sto trzydzieści osiem

Na jego początku pisałem, że ten rok nie zaczął się dobrze. Teraz, w ostatni dzień stycznia, mogę to poprawić i stwierdzić, że jak na razie jest to najdziwniejszy okres w mojej „biegowej karierze”. Powód jest prosty. Więcej chodzę niż biegam. Mimo to zrobiłem blisko dwieście kilometrów. Jasne, odbiło się to mocno na średnim tempie, ale niespecjalnie się tym przejmuję. Istotne jest tylko to, że wracam do formy, którą straciłem z bardzo prostego powodu: przytyłem. Jakieś dziesięć procent w stosunku do mojej dotychczasowej średniej wagi. Przełożyło się to błyskawicznie na wyniki i ogólne zmęczenie. Nie wiem jeszcze, jak będzie w lutym, jednak nie sądzę, by miesiąc ten różnił się jakoś specjalnie od dzisiaj się kończącego.

 

sto trzydzieści siedem

Ten rok nie zaczął się dobrze. Ruszyłem drugiego stycznia. 13,06 km. 01:11:51. Średnie tempo 05:30. Nienajgorzej, ale na początku piątego kilometra, przeskakując barierkę energochłonną przy drodze, przewróciłem się. Na kolana i dłonie. Mało brakowało, a uderzyłbym twarzą w asfalt. Chciałem zawrócić, jednak po chwili stwierdziłem, że dam radę. Faktycznie, nie przeliczyłem się. Później jednak trochę utykałem. Bolały mnie kolana i ręce. Następnego dnia zostałem więc w domu, a czwartego stycznia pomyślałem, że zamiast biegać pójdę na spacer. Tą samą trasą, ale krócej. Okazało się, że to całkiem przyjemna forma aktywności. Zwłaszcza, że jest naprawdę zimno. Ostatnimi czasy temperatura w ciągu dnia spadała nawet do minus piętnastu stopni. Tak więc, po części ze względu na drobną kontuzję, a po części z powodu aury, zacząłem chodzić. Dotąd czwartego, piątego, szóstego, siódmego i ósmego stycznia, czyli codziennie. Wymyśliłem nawet, że w dni, gdy nie biegam, będę chodzić. Pewnie nie uda się to tak do końca, ale nie szkodzi spróbować. Dziś również powinienem ruszyć.

sto trzydzieści sześć

Nie ma sensu się tłumaczyć. I tak nikt tu nie zagląda. Ale, tak dla porządku, napiszę, że niespecjalnie się starałem uzupełniać tu choć odrobinę regularnie wpisy, co przecież nie raz i nie dwa zapowiadałem… Zdecydowanie lepiej wychodzi mi na lakonicznym Twitterze: przemsa@twitter ma się nieźle. Tam, pod adresem https://twitter.com/przemsa, krótko opisywałem swoje biegi. Dziś nie składam deklaracji, że i tutaj będę częściej coś zamieszczał. Zobaczymy. Teraz tylko podsumowanie minionego roku wyciągnięte z serwisu smashrun.com.

http://pl.smashrun.com/jprzemsa/overview/2016

Dodatkowo to samo bezpośrednio z serwisu nike+
twitterhttps://twitter.com/przemsa/status/815897184470257664