piętnaście

Nie jest lekko. Albo inaczej. Ten grudzień nie jest dla mnie łaskawy. Minęło już dwadzieścia jego dni, a ja mam za sobą zaledwie osiemdziesiąt dwa kilometry. W tym ponad trzydzieści na bieżni. Przeprosiłem się z nią po ponad ośmiu latach, bo właśnie około 2011 zdarzyło mi się kilka razy dreptać w miejscu w jakiejś siłowni. Teraz wróciłem do tego, bo się rozchorowałem i wolałem nie ryzykować wychodzenia do lasu. Nie był to najgorszy pomysł. Z tym zastrzeżeniem, że sama bieżnia jest czymś strasznie irytującym. W lesie czas mija szybko, a przynajmniej (zazwyczaj) się nie dłuży. Natomiast w zamkniętym, dusznym pomieszczeniu z lustrami i idiotyczną muzyką, cały czas walczyłem ze sobą, by nie zejść po góra dwudziestu minutach. Udało mi się te kilka, jednak mam nadzieję, że pożegnam się z tą atrakcją na dłużej. Na bardzo, bardzo długo najlepiej.
aaaaaaaaaaa

Informacje przemsa
bieganie jest czynnością zbyt intymną, by zakłócać ją czyimś towarzystwem lub rywalizowaniem *** restless, irritable and discontented *** bóg, bliscy, bieganie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: