zero zero dziewięć

1Wielka Nizina Węgierska to jakieś sto tysięcy kilometrów kwadratowych, z czego mniej więcej połowa leży na terenach współczesnych Węgier. Jest więc ogromna. Powyższego rzecz jasna nie widziałem spędzając tam kolejne wakacje, ale też nie miało to większego znaczenia. W tym roku pierwszy raz jednak zwróciłem uwagę, jak bardzo w okolicy miasteczka Gyula jest płasko. 3Poprzednio biegałem jego uliczkami i dopiero teraz ruszyłem na obrzeża, w plener: nad rzekę Biały Keresz. To właśnie jej wały przemierzyłem kilkakrotnie wczesnymi sierpniowymi porankami i raz wieczorem. W rożne strony. Z nurtem, czyli w kierunku, gdzie łączy się z Kereszem Czarnym tworząc Keresz właściwy, jak i w stronę przeciwną. Zdarzyło mi się też przebiegać przez mosty nad tą rzeką. W tym przez kolejowy, co nie było zbyt mądrym pomysłem. 2
Pewnego poranka leciałem przez niego niespiesznie w ogóle nie myśląc o pociągach i gdy z niego zszedłem, nie minęło piętnaście sekund, a torami przejechała ze sporą prędkością lokomotywa z dwoma wagonami. Tak więc miałem sporo szczęścia. Poza tym jednak było po prostu przyjemnie. Gdybym był tam sam, mógłbym biegać bardzo długo i daleko tymi wałami podziwiając leniwą rzekę i spokojne, barwne krajobrazy.